#14 Zygzak

Dostałam zlecenie na pomalowanie karoserii rc w taki sposób, aby przypominała postać Lightning’a McQueen’a, w ramach prezentu dla 6-letniego dziecka. W rzeczywistości – malowania na 15 minut, projektowania graficznego – na kilka dni. Zdecydowałam się na wyprodukowanie naklejek na folii – trzeba się rozwijać, a nic nie motywuje bardziej, niż wyzwanie rzucone przez klienta:) Ok. Jak internety długie i szerokie, tak wszędzie dostępne wzory naklejek wyglądały jak trzy d*py zza krzaka, więc postanowiłam zrobić swoje od podstaw. Kilka dni dłubania, dziesiątki reference photosów (szczególnie przydatne przy maleńkich logosach sponsorów) i fik! jest PSD. Ulubiona drukarnia stanęła na wysokości zadania (prawie;)) i powstał bloczek – co prawda przez pomyłkę druknięty na białej folii, zamiast przezroczystej, ale jest skalpel, trzeba sobie radzić.

1

Jakość wydruku wyszła ślicznie, chłopaki naprawdę się postarali. Sama folia zachwyciła mnie pod względem posiadania dość dużej elastyczności i mocnego kleju.

Przy okazji drobnych logosów postanowiłam przy okazji wypróbować jeszcze jeden patent – Backing Varnish / Paper & Chrome Varnish z Ghianta. Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Producent przedstawia to ustrojstwo jako lakier utrwalający do papierowych elementów, które można podkleić od spodu karoserii, malując papierek z obu stron i przyklejając do kasty. Zasadniczy problem polega na tym, że rozpuszczalnik rozmywa farbę na papierze, rozmiękcza sam papier (próbowałam), więc trochę nie wyobrażam sobie użycia  tego lakieru zgodnie z przeznaczeniem;) Ale folia to nie papier, więc – eksperyment!

Małe logosy miały znacznie mniejszą szansę na dłuższe utrzymanie się na lexanie przy użytkowaniu takiej karoserii przez dziecko, więc postanowiłam utrwalić je tymże lakierem, malując wierzch i licząc się z tym, że lexan po potraktowaniu sprayem straci połysk. Same naklejki, jak widać na załączonym powyżej obrazku, również były lekko matowe, więc ujednolicenie faktur i wzmocnienie tych drobnych elementów wydawało się być kompromisem do przyjęcia. Uzyskany rezultat zależał od miejsca aplikacji lakieru. Najmniejsze elementy utrwaliły się dobrze i bez problemów, natomiast większych trzeba podczas schnięcia lakieru pilnować i ewentualnie dociskać szpatułką z uwagi na tendencję do odklejania się, np. na rogach. Poza tym lakier bardzo szybko robi się nieprzyjemnie kleisty, momentami może się pienić podczas nakładania (WTF?!) i oczywiście matowa faktura charakterystyczna do preparatów w sprayu też specjalnie nie zachwyca. Następnym razem zdecyowanie poszukam czegoś słoiczkowego:)

A tymczasem…

zyg1 zyg2 zyg3 zyg4 zyg5

Advertisements