#5 Toyota Celica dla TC6

Korzystając z chwili wolnego udało mi się pomalować moją, od dawna czekającą, budę. Jak zwykle nie obyło się bez errorów, ale tłumaczę to tym, ze materiał, z którym się pracuje, trzeba jakoś poznać. Niestety nie każdą informację o materiałach można znaleźć przez google, a jeśli już jakieś są, to często się wykluczają, ergo – eksperymentujemy i dzielimy się ze światem. Drozdo ma talent do psucia – im on więcej karoserii rozwali, tym ja się więcej nauczę:-)

Założenia były następujące: 2 logosy melain.pl – na masce żarówa, na dachu żarówa z adresem. Całość czarno – srebrno – biała z czerwonymi cieniowanymi wstawkami. Z braku lepszego pomysłu na boki trzasnęłam unicorna:-) (jestem pewna, ze drugiego na treningach nie będzie:-))

Na etapie malowania logosów wszystko było ok, słoiczkowe akryle Pactry im starsze, tym lepsze;) Trochę odparowane po ostatnim malowaniu flejmsów na Mazdzie RX-7 nagle zaczęły świetnie kryć, wiec ten etap poszedł szybko i bez poprawek. Niestety dokumentacji foto nie mam, bo w swej naiwności pomyślałam, ze jak to się udało, to cóż dalej może pójść źle? Ano, cala reszta. Nie przewidziałam, ze jedna z matowych farb w sprayu rozpuści mi ten akryl, na skutek czego logosy się rozjechały – dach nie dał się odratować, maska, z bólem serca, została. Aceton, ściera, matowa czerń, naklejki. Nie widać. Przy dalszym testowaniu i malowaniu odkryłam, ze na akryl słoiczkowy najlepiej rzucić jakąś farbę z opiłkami (metalik) – imho stabilizuje ona wszystko, co jest pod nią; za tą metoda przemawia również trudnosć usunięcia metalika z lexanu (sama farba idzie, opiłki nie bardzo).

Dalej – szablony. Jak widać na załączonych niżej fotkach, blok samoprzylepnych papierów kolorowych sprawdza się średnio. Ogólnie dzisiaj, w 2 dni po malowaniu, zrobiłabym to inaczej i innym materiałem. Problem polega na tym, ze papier pod wpływem rozpuszczalnika w farbie sprayowej po prostu rozmięka i tworzy zacieki. Farby może być mało, ale po którymś razie i tak gdzieniegdzie zostaną niedoskonałości. Poza tym nie należy zapominać, ze to wycinanka dla dzieci – klej ma kiepska adhezje. Szablon da się odwzorować… aaale można lepiej. Poza tym rwie się przy odklejaniu, a przy drobnym wzorze usuwanie milimetrowych papierowych części może skutkować zarysowaniem lakieru.

Jednocześnie z malowaniem mojej Toyoty, robiłam na szybko drozdową budę dla Mazdy 6 (brzydka, pryskana resztkami farby, gdyż się zleceniodawca uparł na kolor;), połamana na pierwszym treningu:)), tam użyłam szablonów zrobionych z resztek po foliowych naklejkach. Narysowałam, wycięłam, przykleiłam, psiknęłam. Efekt rewelacyjny, zero zacieków, nie przepuszcza farby w ogóle, klej trzyma mocno, szablon usuwa się w całości. Cud, miód i orzeszki, jestem zachwycona uzyskanymi rezultatami. Znalazłam dość duże pokłady takiej folii w domu, więc kolejną kastę będę robić tym sposobem właśnie.

Może za tydzień uda mi się kawałek przejechać junikornem po wykładzinie (i przy okazji nie zgubić serwa, jak to prawie miało miejsce ostatnio;)), a tymczasem…

Advertisements