House
•listopad 29, 2009 • 2 komentarzyHouse – wip
•listopad 23, 2009 • 1 komentarzOd piątku majstruję takie coś:
tylko po to, żeby sobie udowodnić, że umiem i już nie boję się farb. Jako plakat na ścianę dla Patryka J., i jako kopie dla Ali, Pati i ktotamjeszczechcebodrukowaćbędęichcęmiećlistę
.
I na dobranoc mój liryczny fetysz i EARGASM w jednym – w sam raz na dzisiejszy wieczór:
Śpiewniki, kartki, obrazki – RELEASE!
•listopad 22, 2009 • Dodaj komentarzŚwiąteczne śpiewniki, kartki pocztowe oraz obrazki szczęśliwie wydrukowały się i wydały dzięki zabiegom i staraniom Księdza Janusza. Z tego co wiem będą (i są już chyba nawet) dostępne w sprzedaży w Pyzdrach, Janikowie i …. jeszcze gdzieś, ale nie mam pojęcia gdzie. W każdym razie efekty końcowe wyglądają tak (jakość zdjęć nieciekawa, ale przy okazji zrobi się reaplołd z apdejtem:)):
Celldweller – Chapter 02 – done!
•listopad 14, 2009 • Dodaj komentarzDeser polski
•listopad 5, 2009 • Dodaj komentarzczyli jogurt grecki i miód – z okazji likwidacji ukochanego Netto i braku chęci na piesze wycieczki realizuję przepisy z etykietki rzeczonego jogurtu i politykę wyżerania wszystkiego z lodówki. Czyli tak, jak lubię – kreatywnie.
Powoli mija mi alergia na telefon, czasowniki kończące się na “-śmy” i “-ście” oraz ochota na zmianę numeru. Zrobiłam o wiele więcej niż de facto mogłam, rozjeżdżając wszystko, co miałam w planach od piątku do środy. Nie lubię niezapowiedzianych eksperymentów na sobie i tym samym rodział biuletynów uważam za zamknięty.
Śpiewniki również zamknęły się (o wiele szczęśliwiej) przy obopólnym (czy nawet trójstronnym:D) zrozumieniu i mimo problemów sprzętowych i innych w dniu dzisiejszym ładnie drukują się i sprzedają. Trzecia grafika (rekordowe tempo – 6h – co zresztą widać):
Poza tym plakaty, które już wisiały do dzisiaj:
(ogłoszenie przyklejone na środku jednego z nich dotyczy naboru do Studenckiego Koła Psychiatrycznego – bardzo trafna riposta w tamtym czasie, przyznaję:D)
I jeszcze hurra dla mojego opóźnionego zapłonu – 26 października moje Aves otrzymały tytuł Dania Głównego na Variart.org. Muszę wrócić do surrealizmu. Koniecznie.
A tymczasem perio-szmerio.
Ps. ma ktoś coś do posłuchania?
PATATAJ!
•listopad 3, 2009 • Dodaj komentarzKolejny 24-godzinny dzień z rzędu MAM NADZIEJĘ dobiega już końca. Jutro (we wtorek, szaleństwo) rozpoczynam swój pierwszy od ponad miesiąca weekend i poza jedną jeszcze przeszkadzajką, mam zamiar czuć się totalnym cywilizacyjnym retardem. Swoją drogą, ciekawe jakie to uczucie, skoro tak wielu ludziom jest w nim aż tak bardzo mega wygodnie, mięciutko i cieplutko. Pleasure vs. pain. Poza tym czekam cierpliwie, aż wszystko wokół mnie łaskawie przestanie się psuć i zacznie współpracować chociaż trochę.
A tymczasem: Nie ujeżdżać. Nie robić prania mózgu na siłę (bo się tylko zdenerwuję i nieprzyjemnie będzie). Nie drzeć się. Pamiętać, że każdemu Bozia dała rączki i śmiało, można ich używać.
W pół do trzeciej. ZNOWU.
Urządzenie Wielozadaniowe HP – (c)Holernie Przemęczone
•październik 27, 2009 • 2 komentarzyW zeszły weekend odkryłam, że JEDNAK jestem w stanie się rozdwoić. Po trzydniowym maratonie graficzno-stomatologiczno-płaczącym mam wrażenie, jakby ktoś mnie pobił dość dotkliwie. Godzina snu to strasznie dużo…
…However!
Skończyłam tylną okładkę śpiewnika, wykańczając nowego (!) Microna, zarywając nockę i po ponad 30 godzinach pracy dokonawszy mega odkrycia, że ceny skanowania kolorowego materiału sztuk jeden formatu A5 w Szczecinie kształtują się od 8 zł do 20 gr. Hurra dla dolnego pułapu, Pomorzany mogą się wypchać sianem – zdecydowanie opłaca się ruszyć dupsko gdzieś dalej. Poza tym spostrzeżenie dla potomnych – czegokolwiek by się nie robiło, po skanie kolory i tak wyjdą chu….. gorsze niż w rzeczywistości.
Efekt końcowy (definicja oczojebności, imho…)
A w ogóle to właśnie zauważyłam 2 błędy:/ shame on me, już poszło do drukarni
Druga sprawa – plakaty otrzęsinowe, czyli witaj doroczny koszmarze i popisie ludzkiej niekompetencji (w tym roku cudem uratowany przez chyba jedyną sumienną i kompetentną osobę w samorządzie PAM). Okrutnie wymęczony przez jeszcze bardziej wymęczoną wówczas mnie, here it is:
I oczywiście wiem, że można (w sensie, że ja mogę) lepiej, ładniej, staranniej i bardziej skomplikowanie i że zrobiłam sobie tym minusa u pierwszaków, ale tak wygląda próg mojej wytrzymałości na poniedziałek. Już pomijając, że wcześniej pięknie-ślicznie-estetycznie zrobiłam panu obie jedyneczki górne, które z dumą dołączyłabym do portfolio, gdybym tylko mogła:)
Jeszcze tylko reminiscencja z interny – oto jak wygląda frywolna myśl budownicza w szpitalu na Unii:
Bo najważniejsze, to nie dać się wrzucić na demotywatory, Ziąą!
•październik 18, 2009 • Dodaj komentarzTo, co zostało z soboty
•październik 17, 2009 • 2 komentarzyDla Bazyliuszka (bo się prosił) do straszenia dzieci:
Budzę się rano, a tu UOOOOO! słońce świeci. Jak na 2 tygodnie ostrego deszczu i niemalże kataklizmu z tego powodu (bo oto Szczecin zalany), takie cuś. Reminiscencja z zeszłego tygodnia w tym temacie:

Co do dnia dzisiejszego… TYLE miałam zrobić. Obejrzałam kolejne 6 filmów, zaczęłam wszystko, nie dokończyłam niczego. House’a w ogóle nie ruszyłam (ale nie ucieknie:/), natomiast w dużym skrócie – nad czym siedzę:
Podobno wisi mi nad głową kurs PHP, czy innego ustrojstwa (bardzo przydatnego ustrojstwa zresztą)… No nic, we’ll see.
Do posłuchania polecam arcymistrzowski bałagan – imho uczta dla oka i ucha:















Najnowsze komentarze